Spotkać się, powspominać, podtrzymać więzi
 Rozmowa z Magdaleną i Andrzejem Tęczami z Ciężkowa w powiecie nakielskim o tradycji Bożego Narodzenia i świąteczno-noworocznych refleksjach
 
Rodzina państwa Tęczów, która kultywuje tradycję uroczystych rodzinnych obiadów w dniu Narodowego Święta Niepodległości, zwyciężyła w naszym tegorocznym konkursie na relację z jedenastolistopadowych domowych uczt z kujawsko-pomorską gęsiną w roli głównej.  

Okres przedświąteczny i same święta to czas w którym częściej zwracamy się ku rodzinie. Jaka jest państwa refleksja na ten temat?

Świat się bardzo zmienia pod każdym względem. Jest to spowodowane [dużym] tempem życia jakie w dzisiejszych czasach niejako wymuszają olbrzymi postęp [technologiczny], łatwy dostęp do mediów, możliwość podróżowania po większej części naszego globu fizycznie, a wirtualnie  praktycznie bez ograniczeń. To wszystko sprawia, że w pogoni za sukcesami w pracy, nauce [skwapliwie] korzystamy z możliwości [praktycznie] nieograniczonego kontaktowania się przez telefon i internet. Spotkania rodzinne, czy to w gronie najbliższych, czy dalszych krewnych, odbywamy coraz rzadziej. Tylko najważniejsze w naszej kulturze święta powodują, że jesteśmy w stanie zwolnić, pomyśleć o tradycjach rodzinnych, spotkać się, powspominać - i przy okazji przekazać młodym pokoleniom tradycję naszych przodków. Pokazać im, jak ważne są te spotkania dla utrzymania tych szczególnych więzów, a co za tym idzie i wartości.
 

 
Jak wyglądają w państwa rodzinie przedświąteczne przygotowania?

Tu też nastąpiły bardzo istotne zmiany, powodem których jest między innymi ogólna dostępność towarów i wszelkich dóbr, ograniczona jedynie zasobnością portfela. Doskonale pamiętamy obrazy naszej młodości, (…) kiedy zdobycie kawy, czekolady czy owoców cytrusowych graniczyło z cudem, wymagało swego rodzaju polowania i stania w długich kolejkach. To była prawdziwa egzotyka, zwłaszcza że wiejskie dzieci nie dostawały paczek z zakładów pracy [swoich rodziców]. Czas przygotowań do świąt był o wiele dłuższy - i może bardziej przeżywany. Wiadomo - na wsi obowiązkowe świniobicie (dziś już tego prawie nikt nie robi), samodzielne wykonywanie ozdób i stroików, nie mówiąc już o wielkich porządkach.

Obecnie okres przygotowań jest o wiele krótszy i łatwiejszy, a na pewno mniej absorbujący.  W naszej rodzinie utarł się przedświąteczny podział zadań: tata odpowiedzialny jest za choinkę i [świąteczne] oświetlenie wokół domu, mama tradycyjnie przygotowuje świąteczne potrawy, [starsze] córki dbają o dekorację domu i wypiekają pierniki, a najmłodsza już od początku grudnia przygotowuje własnoręcznie karty świąteczne dla przyjaciół i rodziny.
 

 
Jak spędzają państwo tegoroczne święta? Co w wigilijnym menu?

Wigilię [zawsze] spędzamy z dziećmi, dzieląc się opłatkiem przy świątecznym stole i choince, śpiewając kolędy i tradycyjnie wychodząc na pasterkę. Natomiast w drugi dzień świąt udajemy się do brata i jego rodziny. Co do menu wigilijnego, to obowiązkowo muszą być karp, pierogi z kapustą i grzybami, zupa rybna, barszczyk, śledzie, tradycyjna sałatka warzywna i różnego rodzaju ciasta, w tym makowiec. Na świąteczny obiad na pewno gęś.

Kończący się rok jest Międzynarodowym Rokiem Rodziny. Takie okazje to zwykle powód do pytania o kondycję polskich rodzin.

Dobrze, że coraz częściej się o tym mówi, bo [współczesne tempo życia], wyjazdy za pracą i napływ zwyczajów z innych stron świata nie wpływają dobrze na kondycję polskiej rodziny. Naszą rodzinę 2 plus 3 już można zaliczyć do wielodzietnych. Wszyscy mieszkamy i pracujemy w Polsce. Mimo że [nasze] dzieci są już dorosłe, pracują, uczą się w Poznaniu, to  wracają, praktycznie co tydzień, do dawnego gniazda na odświętne obiady, dla podtrzymywania więzi. Możemy powiedzieć, że nam się udało.

Natomiast to, co dzieje się wokół, nie napawa optymizmem. Brak pracy, emigracja za pracą, rosnące koszty utrzymania i kształcenia powodują, że [model przeciętnej] rodziny zmienia się w 2 plus 1, rodziny często się rozpadają, nie powstają nowe. Co prawda państwo podejmuje stale jakieś działania [zaradcze] - becikowe, korzystne zmiany dotyczące urlopów rodzicielskich, szereg innych inicjatyw. Wydaje się to jednak zbyt mało dla ratowania tej podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina. Jesteśmy mieszkańcami wsi, na której naturalnym jest wolniejsze odchodzenie od wszelkiego rodzaju tradycji, do tego rodziną rolniczą. Dlatego [może ostrzej niż inni] zauważamy pewne [braki] i „pominięcia” w polityce prorodzinnej państwa. Nie chcielibyśmy, żeby zabrzmiało to jak pretensje, ale warto się nad tym zastanowić.

Czego życzą państwo sobie i innym polskim rodzinom na Boże Narodzenie i w nowym roku?

Zdrowia, spokoju, miłości, poprawy sytuacji materialnej i ogólnie życiowej. A w kontekście sytuacji międzynarodowej - nadziei, że wszelkie konflikty zostaną pomyślnie zażegnane.

Zdrowych, wesołych świąt i szczęśliwego Nowego Roku.

Fot. Tymon Markowski

19 grudnia 2014 r.