Ta karta się przydaje
 Rozmowa z Sylwią Pawłowicz, młodą mamą trójki dzieci, która reprezentowała kujawsko-pomorskie środowisko rodzin „trzy plus” podczas promującego Kartę Dużej Rodziny spotkania z ministrem pracy i polityki społecznej 2 lipca w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu
 
Prosimy o krótką charakterystykę własnej rodziny. Jak łączy pani obowiązki domowe i te wynikające z pracy zarobkowej?

Wspólnie z mężem wychowujemy 9-letnią Wiktorię, Krystiana (lat 6) i Kamila (3 lata). Wiktoria z bardzo dobrymi wynikami w nauce otrzymała promocję do klasy 4. szkoły podstawowej. Bardzo mi pomaga w obowiązkach domowych, opiekuje się Kamilem, jej obowiązkiem jest także wychodzenie z naszym pieskiem. Krystianowi odroczyliśmy na razie pójście do szkoły z uwagi na podśluzówkowy rozszczep podniebienia. [Mimo choroby] szybko nawiązuje kontakty. Trzyletni Kamil od tego roku będzie uczęszczał do przedszkola. Jest kontaktowy, nie boi się ludzi. (…) Uwielbia postać Spidermana, chciałby mieć z jego wizerunkiem koszulki, czapki, spodnie, a także nawiązujące do tej postaci zabawki. (…) [Zawsze mówię moim dzieciom], że do mamy na kolana wszyscy się zmieszczą.

[To oczywiste, że przy większej rodzinie] nie jest łatwo pogodzić obowiązki domowe z pracą zawodową. Od niedawna pracuję na trzy czwarte etatu jako pracownik administracyjno-biurowy. Mąż pracuje do późna, więc tak naprawdę kiedy wraca z pracy nie ma już siły na nic. Bawi się trochę z dziećmi, a ja w tym czasie przygotowuję wspólną ciepłą kolację dla całej rodziny, abyśmy mogli porozmawiać jak wszystkim minął dzień.
 

 
Mam oparcie w rodzinie. W czasie mojej pracy najmłodszym dzieckiem zajmuje się siostra męża. Dziećmi zajmuje się też, kiedy jest w Polsce, moja mama.

Duża rodzina to więcej obowiązków, ale też więcej szczęścia. Sama z takiej rodziny pochodzę, mam trzech braci, mogę na nich liczyć, a oni na mnie. (…). W życiu bywało różnie – ale mamy siebie i to jest najważniejsze. Chciałabym w moich dzieciach zaszczepić przekonanie, że to rodzina jest najważniejsza w życiu, [a w niej] wzajemny szacunek do siebie. Nigdy nie wiemy co może się zdarzyć. Musimy trzymać się razem - być drużyną w tych złych i w tych dobrych chwilach.  

Jak pani ocenia inicjatywy takie jak Karta Dużej Rodziny i samą ofertę karty?

To dobra inicjatywa - rodzinne wyjścia z trojką bądź większą gromadką dzieci kosztują sporo. Oferta karty jest dość obszerna, więc każdy może znaleźć coś dla siebie, a ogólnopolska KDR z tymi tworzonymi przez samorządy świetnie się łączą. Ta pierwsza daje przede wszystkim możliwość skorzystania ze zniżek i bezpłatnych wejściówek do wielu różnych instytucji kulturalnych. Świetna jest zniżka kolejowa, która umożliwia nam częstsze wyjazdy, bo kalkulując wydatki na wakacje możemy brać pod uwagę mniejsze wydatki na przejazdy. Przy pięciu osobach to naprawdę spore oszczędności. [Są także] zniżki na korzystanie z obiektów sportowych (lodowiska), zniżki w  muzeach, sklepach i ośrodkach wypoczynkowych.  Największym atutem jest to, że możemy posługiwać się kartą w całej Polsce. Jest wsparciem dla wszystkich rodzin wielodzietnych (…).
 

 
[Lokalna] samorządowa KDR to m. in. możliwość skorzystania z bezpłatnej nauki języka angielskiego, rodzinnych pikników i wejściówek do Młyna Wiedzy, bezpłatne warsztaty dla dzieci i dorosłych. Świetną inicjatywą było to, co dała nam Toruńska Karta Dużej Rodziny - akcja Dzień Zakochanych, zorganizowana przez Fundację Nadzieja dla Rodzin. Spędziliśmy sami [z mężem] miłe chwile, a dzieci zostały pod opieką pracowników.

O jakie oferty należy uzupełnić Kartę Dużej Rodziny by jeszcze lepiej służyła rodzinom „trzy plus”?

Nie ukrywam, że przydałyby się zniżki na przejazdy komunikacją miejską oraz więcej uczestniczących w systemie sklepów spożywczych, odzieżowych i obuwniczych. Najwięcej pieniędzy wydajemy bowiem właśnie na jedzenie, odzież i obuwie oraz dojazdy.

Karta Dużej Rodziny


Fot. Szymon Zdziebło