Boży pomysł na człowieka
 Rozmowa z Anną i Januszem Wiśniewskimi, rodzicami Kuby (16 lat), Agatki (13 lat), Tośki (9 lat), Anielki (5 lat) i Jaśka (3 lata); państwo Wiśniewscy mieszkają z dziećmi w Toruniu.

Okres okołoświąteczny to czas w którym częściej zwracamy się ku rodzinie, traktując ją jako jedną z ostatnich ostoi wartości, bezpieczeństwa i ciepła w stale zmieniającym się świecie. Jaka jest państwa refleksja na ten temat?

Anna i Janusz Wiśniewscy: - Rodzina jest rzeczywiście wielką wartością. Wartością samą w sobie, najmniejszą i jednocześnie najważniejszą cząstką społeczeństwa. To w rodzinie człowiek – od pierwszych lat swojego życia – uczy się żyć z innymi, budować relacje, współpracować, wszechstronnie się rozwija i jednocześnie, w relacjach z innymi członkami rodziny, ogranicza swój egoizm. Uczy się po prostu kochać drugiego człowieka, a może to czynić jeśli sam wie i czuje, że jest kochany. Rodzina, to jest mama i tata oraz dzieci, taką przestrzeń mogą tworzyć - dom rodzinny, takie gniazdo, do którego chce się wracać, zwłaszcza na święta.

Nasza rodzinka w powszechnej współczesnej opinii może być uznawana za dużą, bo mamy pięcioro dzieci. Wartości staramy się pokazywać i przekazywać w naszej rodzinie przede wszystkim poprzez konkretne przykłady braterstwa i sensu życia rodzinnego jako wspólnoty, opartych na miłości rodziców do siebie nawzajem. Nie ma bowiem szczęśliwych, roześmianych, mających poczucie bezpieczeństwa dzieci bez kochających się rodziców. W rodzinie doskonale widać, że mąż czy żona, twoje dzieci, twój brat czy siostra są dla mnie i dla ciebie najlepszym lustrem, w którym możesz się przejrzeć. I dzięki temu, dzięki bezwarunkowej, ale i wymagającej miłości, wiesz co masz w sobie zmieniać na lepsze. Rodzina pozwala na co dzień zauważyć, że prawdziwa radość jest w dawaniu, a nie w braniu; że każdy członek rodziny – i każdy inny człowiek – jest wyjątkowy, wspaniały i potrzebny; że jesteśmy sobie nawzajem w rodzinie potrzebni, ale też jesteśmy potrzebni koledze i sąsiadowi, czyli potrzebni w społeczeństwie.
 

 
W rodzinie wszystko się zaczyna, [tu] przez kilka pierwszych lat życia rozwijają się osobowość człowieka, jego charakter, patrzenie na świat. W tym okresie nikt nie zastąpi kochającej mamy. Żaden żłobek i najlepsze nawet przedszkole nie zapewnią tego poczucia bezpieczeństwa, ciepła i miłości. I to jest wartość, o którą trzeba zawalczyć: czas dla naszych dzieci.

Jako chrześcijanie staramy się myśleć o przykładzie Świętej Rodziny z Nazaretu; uznajemy, że [rodzina] to autentycznie Boży pomysł na człowieka. A (...) święta jak co roku przypominają nam, że Jezus też miał mamę i tatę, że przyszedł na świat w rodzinie. I że to nie są infantylne święta, ale właśnie Boże Narodzenie.

Jak wyglądają w państwa rodzinie przedświąteczne przygotowania?

- W okresie adwentu staramy się omijać hipermarkety, w których już [w tym czasie] od dawna królują kolędy, bo oczekiwanie także ma swoją wielką wartość. Adwent to czas także duchowego przygotowania do świąt poprzez poranne msze roratnie. A bezpośrednie przygotowania do świąt w naszym domu pewnie nie różnią się od tych w wielu innych polskich domach: planowanie i przygotowanie wigilijnych potraw do domena żony oraz córek, wszystkie dzieci angażują się w przygotowanie ozdób choinkowych, także według własnych projektów z papieru czy pierniczków. Zadaniem dla mężczyzn, oprócz przedświątecznych porządków, jest dostawa i montaż choinki - żywej, pachnącej, takiej do sufitu. A w Wigilię – po ostatnich roratach – wspólne rodzinne  jej strojenie. Wszyscy włączają się w kuchenne przygotowania przysmaków w dniu Wigilii, lepimy uszka, przygotowujemy rybkę.

Jak spędzili państwo tegoroczne święta?  

Dotychczas Wigilię najczęściej spędzaliśmy we własnym domu, zapraszając gości - i grono bywało liczne. W tym roku Wigilia była okazją do spotkania wielopokoleniowego, spędziliśmy ten czas w rodzinnym domu dziadków, z rodzeństwem i ich rodzinami, a także z prababcią. Spotkaliśmy się w licznym gronie rodziców, dzieci, wnuków, dziadków, teściów, cioć i wujków, samych dzieci było kilkanaścioro - stworzymy własną ilustrację dla określenia „Rodzina to jest siła!”. (...)

Mamy swoje małe tradycje: w wigilijny wieczór przed wieczerzą głowa rodziny odczytuje fragment Biblii o narodzeniu Jezusa w Betlejem, to forma naszej modlitwy, dzielimy się opłatkiem, składamy sobie życzenia,  (...) no i gramy oraz śpiewamy kolędy. [Ponieważ nasze] dzieci uczą się gry na skrzypcach, pianinie i gitarze zawsze znajdzie się ktoś do akompaniamentu, a wspólny śpiew także buduje rodzinę.
 


Rok 2014 będzie Międzynarodowym Rokiem Rodziny. Takie okazje to zwykle powód do pytania o kondycję polskiej rodziny, jej potrzeby i możliwości ich zaspokojenia, a także o politykę państwa w tym zakresie.

- Takie wydarzenia jak Rok Rodziny rzeczywiście mogą być okazją nie tylko do medialnego szumu i polityczno-eksperckich dywagacji na temat skutków negatywnych zmian społeczno-gospodarczych, ale powinny zachęcać do rzetelnej diagnozy i niwelowania ich przyczyn. A kondycja polskich rodzin, w tym mieszkańców naszego regionu, niestety jest dość słaba. I tylko w niewielkim stopniu wynika z trudności wewnętrznych rodzin - skrajne problemy, patologie są stosunkowo rzadkie, choć medialnie głośne. W zdecydowanej większości słaba kondycja rodzin jest skutkiem wpływu otoczenia: kurczącego się krajowego przemysłu [co wpływa na liczbę] miejsc pracy, rosnącego zadłużenia państwa i obywateli, coraz wyższych podatków (w tym podatku VAT na liczne „rodzinne” usługi czy artykuły dziecięce), wysokich kosztów pracy, niekorzystnej dla gospodarki emigracji młodego pokolenia, spadku liczby dzieci w rodzinach, bardzo szybkiego starzenia się społeczeństwa.

Tak głębokich negatywnych zmian nie odwrócą jedynie administracyjne struktury i kolejne zarządzenia. Potrzebne jest stymulowanie gospodarki, ale także poprzez oddawanie przez państwo i samorządy obywatelom kolejnych zadań i dziedzin życia. Mieszkańcy, w tym rodzice, potrafią się zorganizować, tworząc stowarzyszenia czy fundacje, i zadbać o dobre usługi edukacyjne (niepubliczne szkolnictwo), zdrowotne (usługi opiekuńcze), kulturalne i inne.

Mimo problemów wiele rodzin podchodzi do życia w sposób przedsiębiorczy, powstają rodzinne firmy. Z ich doświadczeń wynika jednak, że radzą sobie raczej pomimo państwowej otoczki i biurokratycznej machiny, niż z jej wsparciem. A małe przedsiębiorstwa to wielkie i wciąż niedoceniane bogactwo, to przecież główni płatnicy podatków zasilający nasz krajowy budżet. A dobrze funkcjonująca rodzina, tak jak dobre przedsiębiorstwo, także tworzy kapitał, ten bezcenny – ludzki. Działania administracji winny służyć rodzinie tak z powodów społecznych, jak i ekonomicznych.

Czego życzą państwo sobie i innym polskim rodzinom w nowym roku?

Życzmy sobie wzajemnie nowej nadziei na kolejne miesiące, prawdziwej radości, wielu dobrych dni w gronie rodzinnym. Poszukującym pracy tego, by ją znaleźli, a bardzo zapracowanym życzmy trochę więcej czasu dla bliskich. Bo choć słyszymy dokoła hasło „czas to pieniądz”, dobrze wiemy, że czas to przede wszystkim miłość.

Dobrymi życzeniami są także słowa kolędy autorstwa polskiego XVIII-wiecznego poety, teologa i filozofa Franciszka Karpińskiego: „Podnieś rękę, Boże Dziecię, / Błogosław Ojczyznę miłą! / W dobrych radach, w dobrym bycie / Wspieraj jej siłę swą siłą. / Dom nasz i majętność całą, / I wszystkie wioski z miastami. /A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami”. Niech zamieszka!     

Fot. Wojtek Szabelski/freepress.pl

27 grudnia 2013 r.