Czy leci z nami Ryanair?
Toruń, 18 lutego 2010 r.
 
 
Pan Artur Szczepański
Redaktor Naczelny
„Expressu Bydgoskiego”

 

Na podstawie art. 31 ustawy prawo prasowe proszę o opublikowania w „Expressie Bydgoskim” następującego sprostowania do artykułu „Czy leci z nami Ryanair” („Express Bydgoski” z 17 lutego 2010 r.):

Ze zdumieniem i niedowierzaniem przeczytałem artykuł Hanny Walenczykowskiej „Czy leci z nami Ryanair” („Express Bydgoski z 17 lutego 2010 r.). Informacje, które przedstawiła w nim dziennikarka, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.

Celem spotkania przedstawicieli samorządu województwa i miejskiego samorządu Bydgoszczy z przedstawicielem linii lotniczych Ryanair nie były ani podpisywanie umów, ani ustalenia dotyczące ustanowienia nowych połączeń zagranicznych. Było to pierwsze spotkanie instytucji, które wkrótce - posiadając większościowy pakiet kontrolny spółki Port Lotniczy Bydgoszcz SA - wezmą odpowiedzialność za bydgoskie lotnisko i jego przyszłość, z reprezentantem ważnego przewoźnika. Chodziło w nim o to, by przedstawić partnerowi własne zamierzenia dotyczące rozwoju portu oraz oczekiwania co do posunięć drugiej strony, a także usłyszeć, jakie są jego plany i oczekiwania. To zwykła w biznesie formuła w takich sytuacjach. Nie było więc mowy ani o żadnych umowach, ani o związanych z podpisywaniem umów oczekiwaniach strony irlandzkiej, ani też o tym, że przedstawiciele Ryanair’a, niezadowoleni z przebiegu rozmów, „polecieli do konkurencyjnych dla Bydgoszczy portów”. Każdy, kto twierdzi, że było inaczej, mija się z prawdą. Cel spotkania, który postawiły sobie umawiające się strony, został osiągnięty.
 
Informacja o wynegocjowanych przez zarząd PLB SA 12 nowych lotach Ryanair’a, łączących Bydgoszcz z zagranicznymi portami, to niestety mrzonki. Przewoźnik ten, jak każda inna poważna firma, podejmuje decyzje w oparciu o analizę rynku. Ryanair uruchomił linię do Bristolu, rozważa też kolejne, ale tych, wedle złożonych 16 lutego deklaracji, możemy się spodziewać nie wcześniej niż w sezonie zimowym 2010/2011.

Zupełnie inaczej, niż w opowieści pani Walenczykowskiej, wygląda też sprawa związana z organizacją spotkania i przygotowaniami do niego. Organizatorem spotkania, stroną zapraszającą i gospodarzem rozmów był samorząd województwa. Tak już jest, że to podmiot występujący w tej roli określa ramy spotkania i listę uczestników. W tym przypadku uznaliśmy, że obecność prezesa PLB SA byłaby zbędna. Rozmowy dotyczyły bowiem strategii, a nie kwestii operacyjnych, pozostających domeną zarządu spółki. Wydawało się zresztą, że pan prezes Wojtkowiak świetnie to rozumie. Częściowo pośredniczył w umawianiu spotkania, sam zaproponował jego miejsce na terenie portu, przedstawił sobie strony, a potem taktownie się usunął.

Nie jest też prawdą, że zarząd PLB SA, pomimo dwumiesięcznych zabiegów, nie otrzymał zaproszenia do przedstawienia marszałkowi województwa informacji na temat dotychczasowych uzgodnień z przewoźnikiem. 25 i 26 stycznia, a także 8 lutego skierowałem do prezesa Wojtkowiaka trzy kolejne pisma z prośbą o przekazanie wszelkich informacji dotyczących stanu rokowań z Ryanair’em. 10 lutego otrzymałem od niego odmowną odpowiedź. Jest tak kuriozalna, że pozwolę sobie zacytować fragment: „Jest to nie tylko niełatwe, co niemożliwe. Zarząd propozycję Ryanair negocjował kilka miesięcy, liczne spotkania zaowocowały korespondencją, która oznaczona jest formułą „strictly private & confidential”, co jak Pan sam rozumie narzuca na Zarząd pewną dyscyplinę”. Możemy się tylko dziwić, że coś, co dla nas było niejawne w związku z formułą poufności, rychło stało się publiczne dla mediów, a za ich pośrednictwem także dla opinii publicznej.


                                                                                    Edward Hartwich
                                                       Wicemarszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego