"Do Włoch? Nie tak szybko"
Toruń, 20 lutego 2010 r.

Pan
Wojciech Potocki
Redaktor Naczelny
„Gazety Pomorskiej”

 


Na podstawie art. 31 ustawy prawo prasowe proszę o zamieszczenie w kierowanej   przez Pana gazecie następującego sprostowania do artykułu „Do Włoch? Nie tak szybko!” („Gazeta Pomorska” z 17 lutego 2010 r.) i komentarza „Fachowców dwóch...” („Gazeta Pomorska” z 17 lutego 2010 r.):

 
Ze zdumieniem przeczytałem artykuł Wojciecha Mąki „Do Włoch? Nie tak szybko!” i korespondujący z nim komentarz Jacka Deptuły „Fachowców dwóch...” („Gazeta Pomorska” z 17 lutego 2010 r.). Informacje, które przedstawił red. Mąka, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, zaś komentarz pana Deptuły wskazuje na to, że komentator w ogóle nie ma pojęcia, co się wokół bydgoskiego lotniska dzieje.

Celem spotkania przedstawicieli samorządu województwa i miejskiego samorządu Bydgoszczy z przedstawicielem linii lotniczych Ryanair nie były ani podpisywanie umów, ani ustalenia dotyczące ustanowienia nowych połączeń zagranicznych. Było to pierwsze spotkanie instytucji, które wkrótce - posiadając większościowy pakiet kontrolny spółki Port Lotniczy Bydgoszcz SA – wezmą odpowiedzialność za bydgoskie lotnisko i jego przyszłość, z reprezentantem ważnego przewoźnika. Chodziło w nim o to, by przedstawić partnerowi własne zamierzenia dotyczące rozwoju portu oraz oczekiwania co do posunięć drugiej strony, a także usłyszeć, jakie są jego plany i oczekiwania. To zwykła w biznesie formuła w takich sytuacjach. Nie mogło więc być mowy ani o uruchomieniu i finansowaniu nowych połączeń, ani o trybie płacenia przewoźnikowi tak zwanej opłaty marketingowej. Każdy, kto twierdzi, że było inaczej, mija się z prawdą.

Cel spotkania, który postawiły sobie umawiające się strony, został osiągnięty. Obie strony wyszły z niego zadowolone, co zgodnie deklarowały licznie zgromadzonym na krótkiej konferencji prasowej mediom. Kuriozalne jest w tej sytuacji cytowanie przez dziennikarza prezesa PLB SA Krzysztofa Wojtkowiaka, który twierdzi, że przedstawiciele samorządu województwa oraz samorządu Bydgoszczy byli do rozmów nieprzygotowani. Bo skąd to prezes Wojtkowiak wie, skoro w nich nie uczestniczył?

Informacja o wynegocjowanych przez zarząd PLB SA nowych lotach Ryanair’a z Bydgoszczy do Bremy, Barcelony, Alicante, Glasgow i Mediolanu to niestety zwykłe mrzonki. Przewoźnik ten, jak każda inna poważna firma, podejmuje decyzje w oparciu o analizę rynku. Ryanair uruchomił linię do Bristolu, rozważa też kolejne, ale tych, wedle złożonych 16 lutego deklaracji, możemy się spodziewać nie wcześniej niż w sezonie zimowym 2010/2011.

Zupełnie inaczej niż w materiale pana Mąki wyglądają też sprawy związane z organizacją spotkania i przygotowaniami do niego. Organizatorem spotkania, stroną zapraszającą i gospodarzem rozmów był samorząd województwa. Tak już jest, że to podmiot występujący w tej roli określa ramy spotkania i listę uczestników. W tym przypadku uznaliśmy, że obecność prezesa PLB SA byłaby zbędna. Rozmowy dotyczyły bowiem strategii, a nie kwestii operacyjnych, pozostających domeną zarządu spółki. Wydawało się zresztą, że pan prezes Wojtkowiak świetnie to rozumie. Częściowo pośredniczył w umawianiu spotkania, sam zaproponował jego miejsce na terenie portu, przedstawił sobie strony, a potem taktownie się usunął.

Nie jest też prawdą, że zarząd PLB SA nie otrzymał zaproszenia do przedstawienia marszałkowi województwa informacji na temat dotychczasowych uzgodnień z przewoźnikiem i materiałów przydatnych w negocjacjach. 25 i 26 stycznia, a także 8 lutego skierowałem do prezesa Wojtkowiaka trzy kolejne pisma z prośbą o przekazanie wszelkich informacji dotyczących stanu rokowań z Ryanair’em. 10 lutego otrzymałem od niego odmowną odpowiedź. Jest tak kuriozalna, że pozwolę sobie zacytować fragment: „Jest to nie tylko niełatwe, co niemożliwe. Zarząd propozycję Ryanair negocjował kilka miesięcy, liczne spotkania zaowocowały korespondencją, która oznaczona jest formułą „strictly private & confidential”, co jak Pan sam rozumie narzuca na Zarząd pewną dyscyplinę”. Możemy się tylko dziwić, że coś, co dla nas było niejawne w związku z formułą poufności, rychło stało się publiczne dla mediów, a za ich pośrednictwem także dla opinii publicznej.

Podjęliśmy decyzję o zakupie kontrolnego pakietu akcji PLB w sytuacji, gdy dotychczasowy inwestor strategiczny postanowił go sprzedać. Może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale konsekwencją sprzedaży tych akcji na wolnym rynku mogłaby być nawet likwidacja przedsiębiorstwa, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami dla komunikacji lotniczej i dostępności usług lotniczych w Kujawsko-Pomorskiem. Oczywiście, nie wszyscy uczestnicy gry wokół lotniska w Bydgoszczy mogą z ręką na sercu powiedzieć, że przyświecają im wyłącznie publiczne rachuby. Słusznie pisze pan Deptuła, że przynajmniej niektórym z nich chodzi wyłącznie o pieniądze i dobrze płatne stanowiska. Tyle tylko, że formułuje ten zarzut pod niewłaściwym adresem. Samorząd województwa jest obecnie w sporze prawnym z PLB SA w kwestii uchwały walnego zgromadzenia, dotyczącej znacznego i zupełnie niekorespondującego z efektami zarządzania lotniskiem podniesienia pensji prezesa Wojtkowiaka. Pan prezes chciałby mieć uposażenie miesięczne w wysokości dziesięciu średnich krajowych, czyli około 36 tysięcy złotych. Zgromadzenie wspólników - w którym wciąż jeszcze decydujący głos posiada sprzedający obecnie swoje udziały austriacki inwestor AI Airports International – zgodziło się na to, pomimo sprzeciwu samorządu województwa.   

 
                                                                        Edward Hartwich
                                                Wicemarszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego